|
Żydzi a Katyń |
| Katyń
przez 50 lat stanowił symbol kłamstwa i jednej z najbardziej
skomplikowanych tragedii w naszej historii, która w rzeczywisty sposób
zaważyła na losie Polaków. Odkrycie przez Niemców grobów w
Katyniu posłużyło zarówno ZSRR, jak i Rzeszy. Sowieci
mogli spokojnie zerwać stosunki z rządem londyńskim i
przygotowywać się do wspieranej przez Zachód okupacji, Niemcy
zdobyli instrument propagandy, w zupełności opartej na faktach.
Instrument ten bowiem opierał się na ewidentnym fakcie
bestialskiego wymordowania Polaków przez żydowskch enkawudystów.
Niemcy do tego stopnia chcieli być wiarygodni, że ujawnili
nawet rozstrzelanych polskich oficerów - Żydów, uznanych za zagrożenie
i rozwalonych przez swoich rodaków. Pomysłodawcą
eksterminacji polskiej elity państwowej był oczywiście
szef NKWD Ławrientij Beria (Żyd!), który realizował
plan wraz z zespołem składającym się w przeważającej
części z ludzi takich jak Bogdan Zaharewicz Kobułow,
Begman, Elman, Estrin, Krongauz, Lejbkind, J. Raichman, Abakumow,
Milstein (transport), Sierow(ludzie pochodzenia żydowskiego
!!!). Sam mord "zatwardziałych, nie rokujących poprawy
wrogów władzy sowieckiej" w lesie katyńskim prowadzili
na miejscu kierowniczy funkcjonariusze mińskiego komisariatu NKWD -
Abram Borysowicz, Lew Rybak i Chaim Finberg. O bezpośrednich katach,
strzelających Polakom w tył głowy, posiadamy informacje
dzięki polskiemu Żydowi Abrahamowi Vidro, o którego
zeznaniach niżej. Nie będę tutaj przedstawiał
chronologicznego przebiegu ludobójstwa, gdyż jest ono powszechnie
dostępne dla zainteresowanych. Interesują nas tutaj mordercy,
zapewniający polskich oficerów o powrocie do domów. Radość
była chwilowa. Mieli już wkrótce odkryć, że
zmierzają pod strażą na wschód. Po dotarciu do stacji
Gniezdowo obejmowano ich terrorem, odbierano bagaże wrzucane do ciężarówki.
Inna przewoziła ich w celkach do pobliskiego lasu, gdzie w wiejskim
budynku wchodzili po trzech i odbierano im posiadane wartościowe
przedmioty. Potem żydowscy mordercy krępowali im z tyłu ręce
powrozem lub drutem kolczastym i prowadzili nad dół. Niektórym
zawiązywano na głowie płaszcz lub wpychano do ust trociny.
Podczas drogi walczący byli zakłuwani bagnetami lub
roztrzaskiwano im głowy kolbą, do innych strzelano
kilkakrotnie. W dole leżeli poukładani przez żydowskie
komando warstwami, równiutko jedna na drugiej, polscy oficerowie.
Warstwy rozstrzelanych były układane na przemian, twarzami do
dołu. Żydzi musieli tak rozkładać ciała, by
zajmowały jak najmniej miejsca. Doły przyjmowały planowo
12 warstw zwłok. Konieczne było stawanie na trupach i ich
ubijanie, czego efekty można podziwiać na zdjęciach.
Praca szła gładko, jak wiadomo - kończono prostym strzałem
w kark ofiar stojących nad dołem lub klęczących na
trupach swoich towarzyszy. Robota dla ludzi wybranych. W Katyniu żydowscy
enkawudyści wymordowali w ten sposób ok. 4500 Polaków, choć
przez wiele lat podawano liczby większe, wliczające nieznane
wtedy ofiary z innych miejsc i zwłoki Rosjan. Co do tożsamości
bezpośrednich morderców z Charkowa, Miednoje i innych miejsc
straceń nie posiadamy niestety informacji. Jest to najzupełniej
normalna historia zakazana. Bolszewizm nie jest i nie może zostać
nigdy rozliczony oraz nazwany po imieniu, podobnie jak jego
funkcjonariusze, co chyba nikogo nie dziwi. Tak zwane państwo
polskie jest w tej dziedzinie przodownikiem. Historia musiała
przyznać prawdziwość sowieckiego sprawstwa, podanego
przez Niemców, o innych niebezpiecznych ustaleniach skwapliwie milczy,
ewentualnie nazywając je znów nazistowską propagandą.
Oczywiście, że jest to propaganda, trzeba było być
niemieckim idiotą, by nie wykorzystać takich faktów
propagandowo. Państwa współpracujące z ludobójczym ZSRR,
obrońcy demokracji oddający mu pod nóż pół Europy,
nawet w ciągu zimnej wojny nadal wspierały kłamstwo katyńskie.
Katyniem obciążano niemieckich zbrodniarzy na absurdalnym
procesie pokazowym w Norymberdze, prowadzonym m.in. przez specjalistów
od praworządności z ZSRR i USA. W tym samym też czasie
bezpośredni zbrodniarze byli skazywani na śmieszne kary lub
rozpoczynali pracę dla NKWD i Stasi tudzież humanistycznych
Amerykanów i służb zachodnioniemieckich. Katyń nie był
jedynym kłamstwem propagandowym z Norymbergi, które trzymały
się do niedawna nieźle. Miejmy nadzieję, że reszta z
nich padnie w proch jak kłamstwo o Katyniu, odkrywając
wykluczone i skazane na niebyt autentyczne zbrodnie niemieckie. Zrodło: http://historianiebezpieczna.kgb.pl/kom/pol/katyn.html |
|
|